… z wiekiem jak uroda?
Od kilku lat używałam głosu w minimalnym stopniu, na tyle na ile musiałam go uruchomić na potrzeby sporadycznych spektakli lub jako Vocal Coach w moich szkoleniach wokalnych.
Dziś 3.03 kończę 47 lat i zaprzyjaźniam się na nowo z moim Głosem !!! 🙂
Z jakiegoś powodu dotarło do mnie, że mój potencjał wcale nie przemija wraz z młodością (którą i tak czuję w sercu).
Po prostu przez chwilę poddałam się usłyszanym wcześniej cudzym osądom, że im jestem starsza, tym gorzej śpiewam – że z roku na rok tracę głos i taka jest prawidłowość.
Zresztą w zawodzie aktorki 40-tka jest specyficznym momentem… Oczywiście każda z nas doświadcza go inaczej w różnych okolicznościach, ale nierzadko spotykam się ze wspólnym odczuciem, iż w tym wieku stajemy się dla innych przeźroczyste.
MÓJ GŁOS także zaczynał stawać się przeźroczysty…
Ostatnio wraz z energią wiosny coś się zmieniło… Poczułam niebywałą potrzebę śpiewania. Znów czuję całym sercem, że potrzebuję i chcę siebie słyszeć zarówno delikatną, jak i w pełni dźwięku.
Przychodzę wcześniej na salę, ćwiczę, eksperymentuję w różnym repertuarze. Sięgam z odwagą po wszystkie dźwięki i wróciłam do śpiewania musicalu oraz soul-u, który był moją pierwszą miłością. Czuję jakby moja dusza obudziła się ze snu zimowego z pieśnią na ustach. Naprawdę tak się czuję … 🙂
Czy w związku z moim pozytywnym nastawieniem mogę już odpuścić temat starzenia się głosu? Co na to biologia?
A biologia krzyczy PRESBYFONIA !!! To fakt, który dotyczy każdego z nas 🙂
Aby przybliżyć temat zaczerpnęłam wiedzy z artykułu Julii Włosińskiej „Chirurgiczna zmiana barwy głosu” opublikowanego na stronie kliniki.pl odnośnie terapii chirurgicznej fałd głosowych. Tak kochani, dzisiaj możemy zmieniać barwę głosu inwazyjnie i efektywnie. Zanim jednak wpadniecie na ten pomysł polecam pogłębić wiedzę na ten temat.
Dokładnie jak nasze ciało, „struny głosowe również zmieniają się z wiekiem, ulegając stopniowemu rozluźnieniu. W wyniku zmniejszenia elastyczności słabną, przez co nie domykają się w takim stopniu jak wcześniej (nie stykają się ze sobą). Przekłada się to na brzmienie głosu, który staje się słabszy i cieńszy. Jak podają statystyki, u mężczyzn ów proces rozpoczyna się mniej więcej po ukończeniu 30 roku życia, natomiast u kobiet – po menopauzie lub później.
Zmiana głosu z wiekiem, określana też jako presbyfonia, może wpływać nie tylko na komfort komunikacji, ale także na samoocenę pacjentów. Osoby starsze często skarżą się na zmniejszoną siłę głosu, jego drżenie czy mniejszą zrozumiałość, co może utrudniać kontakty zawodowe i towarzyskie.
W wielu przypadkach warto rozważyć również nieinwazyjne metody poprawy głosu, które mogą być skuteczne zwłaszcza w początkowych stadiach presbyfonii. Należą do nich:
- terapia głosowa prowadzona przez logopedę lub foniatrę,
- ćwiczenia emisji głosu,
- ćwiczenia oddechowe i posturalne,
- techniki relaksacyjne wpływające na jakość fonacji.”
Podobno u Kobiet zmiany w głosie mają miejsce miedzy 60 a 70 rokiem życie. W sumie budujące, choć z perspektywy kobiety przed piedziesiajtką już trochę mniej. To znaczy, że zostało mi jedynie kilkanaście lat śpiewania pełnym głosem….? :/
I tak sobie teraz myślę… sporo osób często mówi „po co mi śpiewanie” skoro nie chce lub nie będę na scenie. Tymczasem każdy chce mówić jak najdłużej ładnie i wyraźnie. Regularne lekcje śpiewu dają te możliwość w każdym wieku, ponieważ korzystnie wpływają na hamowanie rozwoju presbyfonii. Osoby uczęszczające np. na moje szkolenia i korzystające regularnie z ćwiczeń jakie daje emisja głosu, poprzez stymulowanie fałd głosowych mogą liczyć na długą kondycję i ładną barwę :))))
Jaki jest więc mój głos dzisiaj? Czy na przestrzeni lat coś stracił? Czy się zmienił?
W moim głosie dokładnie jak w moim życiu, wydarzyło się bardzo wiele. Doświadczyłam wielobarwnej gamy wzlotów i upadków od utraty dźwięku po brzmienie „absurdalnie doskonałe”. Od zwątpienia po narcystyczną zarozumiałość.
Nie ma w mojej pracy z głosem liniowego spełnienia dokładnie tak, jak nigdy go nie było w moim życiu.
Jako Vocal Coach często z pełną odpowiedzialnością powtarzam na moich szkoleniach „GŁOS TO TY”.
Jest niczym lustro dla Twoich przeżyć i traktowania samego siebie. Po drodze straciłam również radość do śpiewania, co oczywiście natychmiast odbiło się na barwie oraz mocy mojego głosu. O radości jakie to ważne i jak łatwo można ją stracić na skutek podejścia do śpiewania oraz pułapek myślowych przeczytacie w moim wpisie (Czy śpiewanie to radość).
Tak było… ale ja wciąż się zmieniam. Pracuję świadomie nad zmianą moich niefunkcyjnych przekonań… i obserwuję jak namacalnie towarzyszy temu zmiana w moim głosie oraz w podejściu do śpiewania. Oczywiście nadal dopadają mnie lęki na skutek zaskakujących sytuacji, o czym możesz poczytać w (Bezpieczna przestrzeń), ale dziś radzę sobie z nimi dużo lepiej i inaczej niż kiedyś.
Wiek przyniósł mi piękny skarb w postaci DOJRZAŁOŚCI, której nie wymieniłabym za żadną zmarszczkę.
Czuję i słyszę te dojrzałość w mojej barwie.
Fascynujące jest również, że sięgając niebawem (za trzy lata) półwiecznego życia, mam pełne przekonanie o jego potencjale, którego jeszcze nie odkryłam. Dokładnie tak, jak odkrywam barwy i potencjał mojego głosu dzisiaj.
SKY IS THE LIMIT ……
Jeżeli jesteś w grupie tych osób, które jak ja kiedyś w znaczącym momencie uzależniły swoje działania od wieku – odpuść natychmiast. Twój głos jeszcze długo może głośno i wyraźnie wyrażać co czujesz i czego potrzebujesz, trzeba tylko dać mu szanse i stworzyć ku temu warunki.
Pozostałe wpisy na blogu: BLOG EWA LACHOWICZ
Moje szkolenia: REZERWACJA
